poniedziałek, 24 marca 2014

5.You don't want to be alone and I can't say it's what you know but you've known it the whole time.




HARRY



            Dzisiejszej nocy nie spałem prawie wcale. Bardziej byłem zajęty obmyślaniem planu, z którym przybyłem na ratunek Flo, a także pomocą w projekcie, którą również mam otrzymać od niej. Trzymam się ogromnej nadziei, że rzeczywiście jej udział niesamowicie ułatwi mi sprawę, a z tego co wiem, jest do tego jak najbardziej odpowiednią osobą. Wczorajszy nietypowy pocałunek skończył się totalną katastrofą. No może nie koniecznie, co prawda zaskoczyła mnie doszczętnie i całowała naprawdę dobrze, a jej wargi idealnie współgrały z moimi, ale każdy normalny człowiek by stwierdził, że owy ruch z mojej strony był co najmniej dziwny. Nie dość, że na własne oczy zobaczyła, do jakiego doprowadziła mnie stanu, to jeszcze postanowiłem iść na żywioł i zrobić krok w przód, który w zasadzie nie wiem czy był konieczny. Nie trwał zbyt długo, bo Flo czym prędzej się otrząsnęła i najprościej w świecie odepchnęła mnie tak mocno, że wylądowałem na drzwiach przez co lekko się obiłem, lecz to już nie miało znaczenia. Nawet teraz mam w głowie jej zdezorientowaną minę i obraz, gdy zakrywa rękoma poszczególne części ciała (nie żebym jeszcze kilka chwil temu dotykał ją tam jak najbardziej pasjonujący kochanek) i ucieka do swojego pokoju, wołając na odchodne krótkie: ‘Widzimy się jutro’.  Jeszcze chwilę stałem na przedpokoju w oczekiwaniu, że może wyjdzie, ale jej zwrot był już dosłownym zakończeniem wieczoru, dlatego zebrałem się i po prostu wyszedłem. Jeszcze przez parę kolejnych godzin po owym zdarzeniu karciłem się za to co zrobiłem, ale później zrozumiałem, że właśnie w tym kierunku muszę iść. Jeśli chcę, aby się jej udało, muszę nie tylko szkolić ją we flircie, gestach i wzajemnym uwodzeniu. Do mojego obowiązku należy również zawrzeć w tej umowie wiele innych szczegółów takich jak pocałunek, dotyk, seks… Nie powiem, żeby nie było mi to na rękę, bo wbrew pozorom Flo jest niezmiernie śliczną dziewczyną o nieziemskiej figurze, którą stara się zakryć pod badziewnym materiałem swoich ubrań. Gdy wczoraj powoli odkrywałem jej doskonałość, nie miałem pojęcia, że czeka na mnie tak wielka niespodzianka. Mimo tego, że była piękna, pozostawała również niewiarygodnie skromna, wrażliwa i nieśmiała, ale to nie zasłaniało jej ogromnego poczucia humoru, chamskich dogryzek i tego pazura, który jeszcze nie do końca wyszedł na światło dzienne, ale mam świadomość, że gdy już się pojawi, ja chcę być pierwszym, który będzie miał okazję go zobaczyć.

            Z rozmyśleń wybudził mnie głośny dźwięk telefonu, a widząc na wyświetlaczu imię najlepszego przyjaciela, jęknąłem cicho, odbierając połączenie.

- Czego?

- Powiesz mi co ty do cholery knujesz? – słyszę jego podejrzany głos, w którym kryje się niemała wściekłość.

- W zasadzie nie dużo. Zaraz idę coś zjeść, później się wykąpać, może jakieś małe bzykanko… Chcesz dalej wiedzieć? – śmieję się, gdy przemawia zirytowany.

- Zamknij się. Nie mam ochoty wysłuchiwać twojego dziennego grafiku. Co knujesz z Flo?

- Niby dlaczego miałbym coś knuć właśnie z Flo? – pytam niby zaskoczony, choć w prawdzie nie wiem czy wychodzi mi to w jakikolwiek sposób. Niall zna mnie zbyt dobrze, aby bawić się w kotka i myszkę.

- No cóż, pomyślmy. Po pierwsze, Harry Styles, który ma teraz kupę roboty i ani mi się śni, żeby ktokolwiek przekonał go, aby wziął sobie wolne, właśnie zrobił to wczoraj. Na domiar złego, Flo, która pracuje w święta, a nawet sylwestra, również bierze sobie wolne w tym samym czasie. Cóż za zbieg okoliczności, prawda? Ale to nic. Gdybyś wciąż nie mógł uwierzyć w to, dlaczego podejrzewam, że coś knujesz, a knujesz na pewno, jej najlepsza przyjaciółka, a moja dziewczyna, postanowiła się do mnie przeprowadzić na tydzień właśnie za jej namową. Chcesz jeszcze więcej dowodów? – wywracam oczami i mam ochotę się rozłączyć, ale gdybym to zrobił, on nigdy nie dałby mi spokoju.

- Nie, już wystarczy. Nie mam ochoty nasłuchiwać z rana twoich monologów.

- Harry! Powiedz, że nie chcesz jej uwieść ani nic z tych rzeczy. To bezbronna dziewczyna, a już zdecydowanie zbyt krucha na kogoś takiego jak ty.

- A kim ja jestem, palancie? Jakiś masochistą albo tyranem?

- Wiesz o co mi chodzi.

- Uspokoję twoje stłumione nerwy i oznajmiam, że Flo nie interesuje mnie w sposób, o którym myślisz.

- To akurat wiem. Mam świadomość, że lecisz na cycate modelki, a nie pospolite dziewczyny… - mam ochotę walnąć mu twarz za obrazę mojej osoby, a także powiedzieć, że Summer ani trochę nie jest pospolita czego dowodem była moja wczorajsza erekcja, ale cudem się powstrzymuje.

- Nie ważne. W każdym razie wszedłem z nią w układ, o którym ty niekoniecznie musisz wiedzieć.

- Mój ty Boże, trzymaj mnie bo upadnę – lamentuje, gdy już serio mam ochotę się rozłączyć. – Jaki znowu układ? Czy to bezpieczne?

- Nie! Wywiozę ją na Sahare i zostawię na pastwę losu bez wody, albo nie! Mam lepszy plan. Po prostu wybierzemy się na wycieczkę helikopterem, a ja w między czasie sprytnie ją z niego wypchnę.

- Nie żartuj sobie ze mnie.

- Muszę, bo jesteś idiotą!

- To dowiem się co to za układ, czy nie?

- Nie, bo wszystko wypaplasz swojej dziewczynie, która nie może o niczym wiedzieć. Zresztą obiecałem to Flo.

- Flo okłamuje Shile? To już czysta oznaka, że jest w tym coś podejrzanego.

- Zaufaj mi i nie wtykaj nosa w nieswoje sprawy, dobrze? Zapewniam cię, że nie zrobię jej nic złego, bo w końcu ze mnie taki potwór. I pragnę dodać, że to wszystko zostało ustalone za jej zgodą, więc miłego dnia w pracy…

- Harry, wysłuchaj mnie…

- Żegnaj – odpowiadam i naciskam czerwoną słuchawkę. Zdecydowanie zbyt dużo nerwów jak na poranną rozmowę telefoniczną.



SUMMER



            Stoję jak kołek pod jednym z największych londyńskich centrum handlowych i szczerze powiedziawszy nie wiem dlaczego to robię. Po wczorajszym wieczorze nie mam najmniejszej ochoty patrzeć Harry’mu w oczy, a tym bardziej spędzać z nim calutkiego dnia, który zejdzie nam na nauce flirtu. Mam jednak głęboką nadzieję, że nie zajdzie to dalej niż bym chciała. Tak jak wczoraj na przykład. Oczywiście byłabym głupią idiotką, gdybym powiedziała, że jego pocałunek mi nie podobał. Gdy całuje cię tak przystojny mężczyzna, nie ma najmniejszej szansy, aby cokolwiek ci nie spasowało. I na dodatek doprowadziłam do tego, że jego ekhm… sprzęt stał na baczność i ani myśl, żeby w jakikolwiek sposób to się zmieniło. Do tej pory nie dowierzałam, że to rzeczywiście ja byłam tego powodem, ale gdy próbował mnie o tym przekonać idąc drogą pocałunku, przez dosłownie chwilę poczułam się pożądana. Nie mam pojęcia dlaczego, skoro swoim stylem życia, wyraźnie daje mi do odczucia, że nie mam się co łudzić. Zresztą nie zależy mi na tym zanadto, bo to nie on jest moim celem lecz Zayn, i wiem, że tego będę trzymać się do końca.

            Mija parę minut, gdy widzę go w nieziemsko pięknym, białym samochodzie. Wychodzi z niego w czarnych raybanach, jeansowej koszuli i krótkich spodenkach khaki, i w porównaniu do mnie, wygląda niczym Michał Anioł, gotowy do zgarnięcia wszystkich kobiecych serc. Podchodzi z gracją i ogromnym uśmiechem na twarzy, gdy w policzkach widnieją dwa dołeczki, które pomimo wieku dwudziestu siedmiu lat, dodają mu niezwykłej chłopięcości i uroku.

- W końcu możemy podziwiać twoje nogi, jestem pod wrażeniem – spoglądam w dół, gdzie widnieją krótkie spodenki w tym samym kolorze, jakie on ma na sobie. Jestem nawet trochę pod wrażeniem, że wybraliśmy coś podobnego, lecz wszystko ze mnie uchodzi, gdy odzywa się ponownie. – Ale kotka na sweterku nie mogłaś sobie oszczędzić za żadne skarby, prawda? – unoszę wysoko brwi i patrzę na niego wymownie.

- Mogłam – uśmiecham się ironicznie. – Chciałam cię po prostu bardziej wkurzyć – odwracam się i wchodzę do budynku, gdy on po chwili mnie dogania i już równa się ze mną krokiem.

- Gotowa na zakupy? Uprzedzam, że nie będziemy przymierzać żadnych kotków, piesków, słoników, a przede wszystkim żadnych spodni. No chyba, że jeśli chodzi o super obcisłe jeansy, które uwydatnią każdy kawałem twojej smakowitej pupy.

- Ugh, ohyda – patrzę na niego z obrzydzeniem. – Jesteś strasznie nonszalancki.

- Tym lepiej dla ciebie – chichocze słodko, i choć wciąż jestem na niego zła, to gdy słyszę ten dźwięk, nie potrafię przejść obojętnie. Mój wyraz twarzy powoli łagodnieje, gdy wchodzimy do pobliskiego butiku.

- Witaj, Scarlett – mężczyzna wita się z ekspedientką, jak gdyby byli najlepszymi przyjaciółmi, lub co gorsza, przyjaciółmi z przywilejami, choć w zasadzie nie byłabym zbytnio zdziwiona. – Potrzebujemy czegoś naprawdę seksownego dla tej pani. Najlepiej coś godnego do pracy w firmie i może ciut namiętnego na wyjście do restauracji.

- Na co mi strój do restauracji? – szepczę, gdy kobieta z uśmiechem szuka czegoś odpowiedniego.

- Bo właśnie tam później zmierzamy.



            Jestem w przymierzalni i szczerze powiedziawszy za żadne skarby nie mam odwagi z niej wyjść. Choć Harry wczoraj widział mnie pół nagą, to chyba i tak czułam mniej krępacji niż teraz. Co prawda w wąskiej króciutkiej spódnicy, czarnej eleganckiej bluzce z ogromnym dekoltem oraz seksownych szpilkach wyglądam bardziej niż kusząco, ale czy jestem gotowa, aby rzeczywiście pójść tak do pracy? Teraz na pewno nie, ale kto wie, co stanie się za dwa tygodnie, gdy będę musiała się zjawić na przyjęciu biznesowym, całkiem odmieniona, aby w końcu Zayn Malik zobaczył, że w stu procentach jestem warta jego uwagi. Biorę głęboki oddech i otwieram drzwi, przed którymi na wygodnej kanapie siedzi Styles, sącząc przy okazji szampana. Czuję się, jakbym grała główną rolę w jakimś filmie, gdzie pozostaje kompletną fajtłapą i trafiam na przystojnego milionera, który z brzydkiego kaczątka, stara się mnie zmienić w łabędzie. Po części rzeczywiście tak jest.

- Proszę, proszę – gwiżdże na mój widok. – Wiedziałem, że będzie dobrze, ale, że aż tak?

- To zbrodnia, chodzić do pracy w takich strojach – wzdycham od niechcenia, po raz kolejny przyglądając się w lustrze.

- Nie. Powiedziałbym raczej, że to jak wygrana na loterii. Przynajmniej dla każdego mężczyzny, który również pracuje tam gdzie ty. Choć na chwilę, może oderwać się od pracy i nacieszyć oko kimś takim jak ty.

- I myślisz, że Zayn ucieszy to oko? – pytam z nadzieją, na co uśmiecha się pogodnie.

- Ja tak nie myślę. Ja to wiem – odpowiada, po czym podchodzi bliżej. – Zawsze chodzisz w spiętych włosach? Powinnaś je rozpuścić – sięga do klamry, która utrzymuje blond kosmyki w niedbałym koku. Po chwili układa je tak, aby swobodnie opadały na moje ramiona. – Dużo lepiej – kąciki jego ust się podnoszą, gdy odzywam się po chwili.

- Cóż… W końcu będę mogła równać się z kobietami takimi jak Amber, Kelsy, Rebecca i wiele innych – patrzę na niego wymownie, na co chichocze.

- Zdecydowanie odpada – komentuje, gdy spoglądam na niego z podejrzeniem, ale i lekkim żalem. Widocznie nigdy nie będę wystarczająco dobra. – To one nie będą mogły równać się z tobą – dokańcza, czym wywołuje na mojej twarzy lekki uśmiech. - A teraz wracaj do przymierzalni. Czeka cię jeszcze trochę kompletów.



            Idę do kasy w niewiarygodnie krótkiej białej sukience oraz gustownych szpilkach i dziwię się, że jakimś cudem udaję mi się w nich chodzić. Naprawdę chciałam się przebrać w swoje ciuchy, ale Harry stanowczo mi tego zabronił. Zresztą nie dziwię się. Nawet mnie byłoby wstyd, gdybym musiała się pokazać w restauracji z kimś, kto ma na koszulce wielkiego kota. Zwłaszcza ktoś, kto jest człowiekiem właśnie jego pokroju.

- Nie uważasz, że ta sukienka jest zbyt wyzywająca nawet jak na wyjście do restauracji?

- Nie. Wyglądasz w niej seksownie.

- Na pewno! Zwłaszcza, iż jest tak obcisła, że podkreśla chyba każdą niedoskonałość na moim ciele, a zwracając uwagę na to, że jest ich całkiem sporo, jest kompletnie dla mnie nieodpowiednia.

- Słuchaj – przystaje na chwilę, stojąc ze mną twarzą w twarz. – Jeśli mówię ci, że wyglądasz seksownie, to znaczy, że wyglądasz naprawdę seksownie. Pamiętaj, że to ja z naszej dwójki jestem tym bardziej wybrednym, więc nie gadaj i chodź – wywracam oczami i oboje podchodzimy do przesłodzonej Scarlett.

- Życzycie sobie czegoś jeszcze? – patrzy na nas z firmowym uśmiechem, gdy Harry obdarowuje mnie pytającym wzrokiem, na co przecząco kiwam głową.

- W takim razie należy się dwa tysiące funtów – otwieram szeroko buzie i jąkam się jak nienormalna. Dwa tysiące? Wiem, że mamy tego całkiem sporo, ale nie wiedziałam, że aż tyle.

- Em… Harry…

- Spokojnie. Przecież nie wziąłbym cię tu na zakupy, gdybym kazał przy tym płacić – odpowiada, wyciągając z portfela kartę kredytową.

- Nie mogę ci na to pozwolić.

- Ależ możesz – uśmiecha się, nie zwracając uwagi na moje zakłopotanie.

- Dwa tysiące? Chyba sobie żartujesz – cofam jego rękę, i kieruje wzrok na ekspedientkę. – Niech pani wybaczy, nastąpiło nieporozumienie. Chcemy zwrócić te ubrania – Harry patrzy na mnie jak na idiotkę, lecz po chwili i tak oddaje swoją kartę brunetce.

- Tak, wybacz na chwilę, Scarlett – oznajmia, po czym odwraca się do mnie. - W tej kwestii nie masz absolutnie nic do gadania.

- Oczywiście, że mam. To ja będę chodzić w tych ubraniach i nie mam zamiaru pozwalać ci na to, abyś za nie płacił.

- Gdyby nie było mnie na to stać, zapewniam cię, że bym ich nie kupował.

- Oh, proszę. Nie jesteś prezesem od zawsze. Nie musisz się tak wywyższać, bo i tak wiem swoje i moja odpowiedź brzmi nie. Nie dam ci zapłacić za… - nie dane jest mi dokończyć, bo w momencie jego pełne usta napierają na moje. Jestem zszokowana i kompletnie zapomniałam w jaki sposób rusza się kończynami. Co ja mówię. Zapomniałam jak się oddycha do cholery! Pocałunek trwa chwilę i jest jedynie zetknięciem naszych ust, ale to kompletnie wystarcza, aby uciszyć mnie na kolejne pięć sekund.

- Powiedziałem już, że nie masz nic do gadania, skarbie.



***

KOCHANI!

Tak ślicznie komentowaliście, że byłoby zbrodnią nie dodać wam kolejnego rozdziału.

Dziękuje wam bardzo serdecznie i nawet nie macie pojęcia jak bardzo się cieszę z faktu, że opowiadanie przypadło wam do gustu. Mam nadzieję, że będzie tak dalej. Nie chcę tu wpakowywać na razie jakiegoś dziwnego trójkąta pomiędzy Zayn'em, Flo i Harry’m, bo nie na tym rzecz polega i uwierzcie, że na razie nic takiego nie ma. Zapraszam do oglądania trailera i czekam na wasze opinie!



KOCHAM WAS!